Co z tymi snami?

Latam z karabinem maszynowym po wysokosciowcu z jeszcze jakims facetem i probujemy sie z niego wydostac.Jestesmy dosc wysoko,a facet mnie towarzyszacy jest wyraznie ranny i ja go caly czas ciagne za soba.Na kazdym pietrze sa straznicy,ktorzy probuja nas zastrzelic ale ja jestem jakis szybszy i sprytniejszy od nich i zabijam ich bez zadnych skrupulow.Nigdy wczesniej takich agresywnych snow nie mialem i strasznie sie zdziwilem skad one u mnie ,czy przypadkiem nie odzwierciedlaja przezyc ostatnich dni,ktorych bylo tak duzo i tak szybko sie na siebie nalozyly,ze prawie przestalem panowac nad tym co sie ze mna dzieje.

Po przebudzeniu automatycznie sciagnalem z siebie koldre,bo chyba normalne,ze powinienem byc spocony,ale sprawdzam po ciele,ze wcale spocony nie jestem jak to zawsze w takich sensacyjnych snach bywa.Cos jest wyraznie nie tak i zaczynam sie bac,ze cos sie dzieje ze mna nienormalnego.Zasypiam jeszcze raz i ten sam sen mnie powraca i to dokladnie w tym samym miejscu gdzie sie skonczyl,zanim obudzilem sie niespocony po zabiciu kilkunastu umundurowanych straznikow.Czasami mnie sie zdarzalo snic zesie z kims bilem i wtedy akcja serca byla przyspieszona i ten pot po przebudzeniu byl zawsze obecny.

Teraz akcja dziala sie jak w jakims niezwykle szybkim filmie kryminalnym i ja odczuwalem nawet przyjemnosc w zabijaniu ludzi i nie wplywalo to zupelnie na akcje serca po przebudzeniu.

Budzilem sie i zasypialem kilka razy a ten upiorny sen wracal jak na zawolanie.Na dodatek ten budynek w ktorym bylismy byl strasznie stary,przerdzewialy,przez dziury w podlogach mozna bylo przeleciec pietro nizej.No Matrix to przy tym byl szczeniak.

Cos mnie to zaczynalo przypominac Inception

pl.wikipedia.org/wiki/Incepcja

Cos jakby ktos kierowal moim snem,bo nigdy tak nie mialem,by uparcie kilka razy wracal mnie ten sam sen i po przerwie kontynuowal,tak jakby odszedl od telewizora na chwile napic sie kawy. Ten facet ktorego ciagnalem ze soba by chyba ranny czy chory i caly czas wygladalo na to,ze razem nie uda sie nam stamtad wyjsc.

Przy jednym z przebudzen uswiadomilem sobie,ze przeciez to ja ostatnio jestem dosc ciezko chory i to wychodzilo na to,ze ja zdrowy ciagne za soba siebie chorego i jak na razie nam sie to niezle udaje.