nauka to pisanie opowiesci

Zupelnie nie rozumiem dyskusji, czy filozofia jest nauka. No, przeciez to zalezy od definicji. Wedle scjentystycznych definicji, filozofia nie jest nauka. I co? No nic. co za roznica? Mam troche wrazenie, ze dyskutanci chca zaatakowac lub obronic filozofie. Watpie, by tego potrzebowala.

Co do nauki, no coz, dla mnie nauka to oglad swiata prowadzony przez rygorystycznie stosowane z gory zalozone metody. Tym sie wlasnie nauka roznic od dziennikarstwa czy bajkopisania, ze ma owe metody. Niczym innym. A historia nauki pokazuje, ze w nauce napisano znacznie wiecej bajek niz opowiesci uzytecznych. A nauka to wlasnie pisanie opowiesci uzytecznych. Nie, w nauce nie trzeba testowania i falsyfkiowania hipotez czy teorii, starcza pytania, a nauka moze byc nawet etnografia, ktora jest wlasnie opowiescia.

Mam jeszcze refleksje. Zaskakuje mnie, jak bardzo scjentystyczny jest obraz, ktory wylanai sie z dyskusji. To chyba dosc przestarzale rozumienie nauki. Swiat poszedl do przodu.



James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.