Re: Katedry…

Możesz zastąpić „społeczeństwo” słowem „sterowane do pewnego stopnia ale pewnych granicach społeczeństwo” 🙂 Mówiłem jednym tchem o poparciu społecznym i politycznym, zauważ, dostrzegam wiec rolę inżynierii społecznej 🙂 W przypadku programu Apollo we wczesnej fazie nie była ona tak bardzo wymagana – nastrój opinii i bez tego był entuzjastyczny, duma Ameryki była bowiem naruszona i bez specjalnego podbijania bębenka. W tej wczesnej fazie zdarzył się taki moment, w którym administracja Johnsona zwróciła się do Kongresu o dodatkowe dofinansowanie NASA, ten zaś… uchwalił sumy wyraźnie przewyższające żądania, przy silnym poparciu wyborców. Zaledwie kilka lat później administracja miała ogromne trudności z finansowaniem programu – entuzjazm wyparował. Nie, jednak uprę się, że nie wszystko da się przeprowadzić, przynajmniej nie z jednakową łatwością.

Z czego nie wynika, że to „swobodny głos ludu” doprowadza do finansowania wielkich przedsięwzięć naukowych 🙂 Dopóki jednak takie przedsięwzięcia nie są ściśle związane z przetrwaniem establishmentu politycznego, opory czy poparcie będą miały tu znaczącą role, śmiem twierdzić że nawet nie całkiem uświadamianą sobie przez decydentów. Uważam bowiem, że w większości przypadków, do pewnego stopnia, bezrefleksyjnie przyjmują oni zastane przyzwyczajenia czy nastroje „ludu” – o ile nie trafi się akurat jakiś Pol Pot.

Sto – dwieście miliardów dolarów mówisz? Ciekaw jestem, jak by to wyglądało… Pewnie tak: Planowane koszta 200 miliardów, czas realizacji 15 lat – wszystko do chwili startu. Rzeczywiste: 850 miliardów, 38 lat, wliczając w to 7-letnią przerwę spowodowaną rządami XXX, nie odejmując strat związanych z aferami korupcyjnymi 😉

Trochę żartuję. Zakładam (i ty chyba też), że loty takie będą możliwe jedynie po nastaniu dużych postępów w konstruowaniu sztucznych inteligencji, nie wiem, jak będzie wyglądała praktyczna ich realizacja.