Re: my tu sobie gadu-gadu t tymczasem klimatolodz

petrucchio napisał:

> Oczywiście nikt nie twierdzi, że lądolód antarktyczny może „stopnieć” w krótkim

> czasie. Zlodowacenie Antarktydy zaczęło się w późnym eocenie i trwa od kilkudz

> iesięciu milionów lat — wliczając w to epoki, kiedy klimat był cieplejszy niż

> dziś. Ale nawet częściowe ubytki lądolodów (w odróżnieniu od lodu pływającego)

> podnoszą poziom mórz. Destabilizacja klimatyczna samej Antarktydy Zachodniej mo

> głaby spowodować szybki wzrost poziomu oceanu o kilka metrów.

Zapominasz o sprzezeniu zwrotnym topnienia ladolodu. Otoz ze zmniejszaniem sie miazszosci lodu zmniejsza sie rowniez jego ubywanie spowodowane cisnieniem wywieranym na spag tej warstwy. A topnienie powierzchni lodu, ktory ma srednia roczna temperature minus 58 stopni, raczej nie ma szans.

Ponadto rozwazsz mozliwosci, ktore moga sie pojawic za miliony lat. Ja nie jestem chytry ani rozrzutny do tego stpnia, by placic wysokie podatki m.in. po to by mojemu pra pra pra… wnukowi, ktory moze za milion lat bedzie zyl, nie zalalo jego property. Interesuja mnie problemy, ktore moga wystapic za powiedzmy 50, gora 100 lat a one jakos sie zalamaly do tego stopnia, ze grupa naukowcow niezaleznych od swiatowego lobby ocieplaczy scislych, twierdzi, ze nadchodzi epoka lodowcowa… Pozyjom uwidim.

Jak na razie moj 70-letni znajomy z Gdanska nie zauwazyl jakiegos widocznego podniesienia sie poziomu morza, ktory niby podnosi sie o okolo 2 mm na rok. Czyli w ciagu 50 lat ociplenia, poziom powinien sie podniesc o 10 cm. No ale to sa rowniez tajne dane, do ktorych przecietny obywatel nie ma dostepu. W sumie nasze rozwazania sa oparte w duzej mierze na wierze. Nie mamy mozliwosci sprawdzenia chociazby temperatur srednich, czy zmian poziomu oceanow, bo nie mamy do danych dostepu. Lokalne odczucia anomalii klimatycznych sie nie licza gdyz wystarczy aby temperature oceanow podniosla sie niezauwazalnie o ulamek stopnia i juz ta masa wody spowoduje, ze papierze nadal mamy ociplenie.

W 2004 roku ale nie jestem pewien, Szczyt klimatyczny mial sie odbyc w Reykjaviku na arktycznej wyspie Islandia. Bylo to propagandowy wybor miejsca aby calemu swiatu udowodnic, ze Islandia sie rowniez ociepla. Niestety, siarczyste mrozy i metrowe sniegi uniemozliwily dolot. Chlopcy musieli te konferencje szybko przeniesc do Oslo. Tam odczytano ze ocieplenie nadal sie nasila, podpisano co potrzeba i zgromadzeni szybko rozjechali sie do swych cieplejszych macierzystych krain.

Pzdr

Tornad