Re: NASA drepcze w miejscu?

Tak, właśnie o to niezdecydowanie w ostateczności prowadzące donikąd, mi chodziło. Cele wciąż są zmieniane, finansowanie niepewne, w rezultacie nie ma klarownej wizji rozwoju w horyzoncie nie budżetu, tylko np. dekady czy dwóch. I to się zemści.

Ale obawiam się, Pomruku, że twoja ocena czasu, kiedy taki impuls się pojawi, może być zbyt optymistyczna. Chińczykom się nie spieszy – oni mają do zagospodarowania Ziemię 🙂 a jeśli już naprawdę zaczną działać, to jednak stawiam na to, że będą chcieli zagospodarować niskie orbity.

Mam wrażenie, że przynajmniej część problemu wynika z obaw, że nie da się porwać ludzi misją do jakiejś planetoidy, tak jak nie da się ich porwać misją do L2. Tylko wątpię, czy da się tych samych ludzi porwać wizją powrotu na Księżyc, kiedy miałoby to być tylko – dla Amerykanów – ponowne lądowanie…