Re: Nieskończoność różnorodności.

Następne zdanie:

stalybywalec napisał:

> Zaprzęgni

> eto ku temu, metody i urządzenia , jak zwykle ” toporne”, czyli po prostu, rozb

> ijamy dostępne nam praktycznie obecnie cząstki, niczym młotkiem, zderzając je z

> e sobą.

To, że by uzyskać składniki elementarne musimy rozbić układ jest konsekwencją jego trwałości, nie naszej złej woli 🙂 Jeśli układ charakteryzuje się jakąś energią wiązania, musimy dostarczyć energii w równej lub większej ilości, by układ ten rozłożyć na składowe. Zderzając cząstki dostarczamy tej energii – nie jest to psucie zegarka młotkiem, lecz dostarczenie na powrót tej samej energii, która przedtem się wydzieliła przy powstawaniu układu.

Dwa nastepne zdania:

> Wszyscy ci manipulatorzy materią, są święcie przekonani, o istnieniu te

> jże cząstki elementarnej. A tymczasem rzeczywistość może wyglądać całkiem inacz

> ej.

>

Nie wiem, czy są świecie przekonani, przekonuje ich do wyznawania takich czy innych poglądów wynik eksperymentu. Gdybyś uznał, ze materia jest nieskończenie podzielna w tym sensie, że każdy jej fragment zachowuje własności charakteryzujące większy fragment, wpadłbyś w niezwykle ostry konflikt z wynikami doświadczeń. Rzeczywistość być może (?) mogłaby wyglądać inaczej, ale nie wygląda w sposób zdecydowany.