Re: Renormalizacja jako podstawa kwnatowej teorii

Jetem ciekaw, skąd się bierze ta niedoskonałość teorii kwantowych. W prawie wszystkich opracowaniach dotyczących prób budowania teorii ostatecznej, OTW jest uważa za tę bardziej „błędną”. Jednocześnie, w OTW nie trzeba dokonywać takich dziwacznych zabiegów jak MK, żeby uzyskać jakieś wartości liczbowe. Z mojego amatorskiego rozpoznania MK jawi się jako patchwork różnych teorii, jak skrzyneczka z narzędziami. I równie istotne od samej znajomości poszczególnych teorii MK jest znajomość ich zastosowania w konkretnych sytuacjach. Takim przykładem jest np: oscylacja neutrin. W modelu standardowym, neutrin są cząsteczkami bezmasowymi lewoskrętnymi, a ich antycząstki – prawoskrętnymi. Takie założenie świetnie się sprawdza we wszystkich sytuacjach, w których zachodzą oddziaływania słabe i występują neutrina lub ich antycząstki. Jednakże, niedobór neutrin słonecznych jest tłumaczony tym, że neutrina jednak mają masę i dlatego zachodzi zjawisko ich oscylacji – przechodzenia pomiędzy poszczególnymi rodzajami „zapachów” neutrin: elektronowych, mionowych i taonowych. A jeśli mają masę, to podział na neutrina i antyneurina tylko na zasadzie ich skrętności nie jest wystarczający. Całkiem możliwe, że neutrina i antyneutrina są tak naprawdę tą samą cząstką, albo że nie są tą samą cząstką, a istnieje dodatkowy rodzaj sterylnych neutrin, który jest prawoskrętny. W każdym razie, oscylacja neutrin stoi na bakier z modelem standardowym. Stąd też nie rozumiem tego poczucia wyższości MK nad OTW.

Swoją drogą, im dokłądniej zapoznaję się z MK i OTW tym bardziej widzę jak wielki jest obszar naszej niewiedzy i jednocześnie – jak bardzo utknął rozwój fizyki. W zasadzie, od dłuższego czasu uzupełniamy luki wykorzystując dotychczasowe instrumentarium fizyki tam gdzie to jest możliwe. Na szereg jednak pytań nie umiemy odpowiedzieć, ponieważ posiadane przez nas teorie są nader nie wystarczające, a nawet – stoją wobec siebie w sprzeczności. Fizyka czeka na nowych Plancka, Einsteina, Heisenberga, Schrödingera i Diraca, którzy pchnął ją na nowe tory rozwoju.