Re: Samoświadomość kochanków

dum10 napisał .:

> Przeciez siebie w lustrze rozpoznaje sie tak samo jak innych,

> jaka w tym moze byc roznica?

> Podobnie jest z nakreconym filmem, gdzie widze siebie jako aktora w danej

> scenie. Po co mi do tego moja sciezka zyciorysowa?

Widzę, że jednak daleko jest do rozumienia niezbędnych warunków tego aby wiedzieć że „ja to ja”, … że ta osoba widoczna w lustrze to ja.. a ta druga to nie ja..

Chyba trzeba ponownie przypomnieć wielokrotnie zalecane tu doświadczenie mentalne. A więc jeszcze raz ..przypomnijmy sobie moment, kiedy budzimy się rano i jeszcze nie bardzo wiemy gdzie jesteśmy i kim jesteśmy .. Co wtedy robimy.. ano przypomnamy sobie kilka scen ze swojej przeszłości i wtedy .. dociera do nas myśl …aha .. jestem np. Janem Kowalskim..

W ciągu dnia, to przypomnienie z rana.. jest już aktywne i nie jest potrzebne stałe przeglądanie życiorysu, jakkolwiek w trakcie operacji mentalnych wykonywanych w ciągu dnia zazwyczaj wielokrotnie odwołujemy się do naszych działań z przeszłości ..

To że w lustrze lub w trakcie wyświetlania filmu rozpoznajemy jakieś inne osoby, jako nam znane – jest z kolei oparte o porównanie tych obrazów z zapamiętanym „wzorcem znanej nam osoby” utrzymywanym w nauronalnej strukturze hierarchicznej na której szczycie znajdują się neurony konceptowe ( w sensie Quirogii )

www.scientificamerican.com/article.cfm?id=single-brain-cell-stores-single-concept

www2.le.ac.uk/centres/csn/Publications/scientificamerican0213-30.pdf

Była o tym mowa w sposób wyczerpujący pod .:

forum.gazeta.pl/forum/w,32,134905011,134905011,Human_Connectome_project.html

> Ale co innego jest kiedy widze kogos rzeczywiscie, a jeszcze inaczej kiedy zacz

> ynam z nim rozmawiac, a jeszcze inaczej kiedy go dotykam, a jeszcze inaczej kiedy

> on opowiada mi o sobie. Wtedy staje sie nim, bo jego zmartwienia i radosci

> staja sie rowniez moimi.

> To potocznie nazywa sie miloscia i wtedy zakochani maja taka

> sama samoswiadomosc.


> Nie potrzebne jest do tego lustro, ale oczy osoby ukochanej w ktorych

> widac nas W tym co napisalem jest wiecej nauki niz by sie moglo wydawac.

W tych ostatnich zdaniach dum10 ..”zaślizguje się” na inny temat .. a mianowicie mówi o istocie procesów zachodzących przy bliskim kontakcie , ..nie tylko wzrokowym – z inną osobą.. To jest ciekawy – ale inny temat. Rzeczywiście jest ciekawym pytaniem, czy osoby

zakochane, albo jeszcze lepiej .. kochające się fizycznie.. mają wspólna świadomość ?? .. Nie jest przy tym ważne czy jest to pytania „naukowe” ..

A tak nawiasem mówiąc.. wiekszość wypowiedzi w tym wątku ..”poszła ześlizgową ścieżką” na temat jak „ustawienie pewnych synaps pewnego neuronu” jest w neuronie zapamiętane..

To jest też ciekawy temat, gdyz rzeczywiście chyba tylko w neuronach musimy „mieć zapamiętane” jak mają się zachowywać wyróżnione części tej komórki .. Dla hepatocytów wystarczy aby rozumieć jak zachodzi regulacja ekspresji genów pod wpływem bodżców zewnętrznych (hormony i cytokiny działające na receptory umieszczone w błonie komórkowej ) [ co też jest problemem bardzo zawikłanym – szukam rysunków .. ] ~ Andrew Wader