Relacja z pobytu w Kalwarii Zebrzydowskiej

andrew.wader napisał:

> Sądzę, że na osobach skorych do refleksji społeczno – filozoficznych wrażeni

> e czyni uświadomienie sobie (w trakcie pobytu w tym miejscu) ogromnego wpływu

> – międzynarodowego, kosmopolitycznego wywieranego na świadomości ogromnych rze

> sz ludzkich – co ważne – wpływu pozytywnego .. a nie negatywnego jak na mitinga

> ch politycznych – i co ważne na osobach które przybyły z własnej woli – i co w

> ażne na osobnach które nie są naukowcami (na bo na naukowcach to łatwo wywrzeć

> rozmaite „wrażenia”).

To tez miejsce kultu Maryjnego.Pojechalem tam ze znajomymi jeszcze za czasow studenckich.

Nie pamietam szczegolow i gdyby nie to,co tam przezylem pewnie bym tego zdarzenia nie

zapamietal.Kiedy tam jechalem myslalem sobie o tych roznych cudach co tam sie niby dzialy

i dziwilem sie ze ludzie sa tacy naiwni.

Pojechalismy tam w innym celu,a przy okazji chcielismy zobaczyc te niby cudowne miejsce.

Dzien byl zwykly,nie przypominam sobie tam nikogo oprocz nas.Pusty plac i kosciol ktory byl

otwarty.Weszlismy do srodka i podeszlimy do oltarza i cudownego Obrazu Matki Boskiej.

Nie wiem ile to trwalo,ale po obejrzeniu poniewaz kolega ukleknal przykleknalem i ja,zeby

mu nie bylo glupio.On sie modlil a ja sie przezegnalem bo nie wiedzialem co mam robic.

Za chwile wychodzilismy drzwiami bocznymi,ktore byly za oltarzem.Trzeba bylo minac oltarz

z obrazem i tam byly drzwi.Bylo nas kilkoro.Szedlem ostatni i kiedy mijalem z boku oltarz

jakos dziwnie sie poczulem.Wyszedlem na zewnatrz i to uczucie minelo.Zauwazylem wtedy,

ze ja wole sie tak czuc jak przed chwila.Zatrzymalem sie a inni szli przede mna.Chcialem tam

wrocic,aby sprawdzic czy tam znowu poczuje sie tak samo,ale sie wstydzilem innych i udajac

ze ogladam kosciol z zewnatrz poczekalem az oni sie skryja za rogiem swiatyni.

Wszedlem z powrotem.To uczucie wrocilo.Podszedlem wiec blizej oltarza z przodu tak blisko

jak tylko mozna bylo.Nie pamietam abym ukleknal,gdy nagle przypomnialem sobie o moich

znajomych bylem na kolanach.Glupio mi sie zrobilo,bo moga sie wrocic szukajac mnie i

beda sie smiac ze mnie.To uczucie,ktorego nie potrafie opisac trwalo.Moglbym tam przesiedziec

cala wiecznosc i nie znudzilo by mi sie.Wyszedlem jednak aby ubiec ich kiedy szukajac mnie

przyszli by po mnie.Byli juz na placu.Powiedzialem im ze bylem w ubikacji, a oni dziwili sie

czemu jestem taki smutny.