Szczepionka anty-HPV dla chłopców

Fakty – TVN.

Trochę wstępu.

Słyszę, że Kirk Douglas zwołał konferencję prasową, aby świat poinformować, że rak gardła, na którego cierpi jest spowodowany przez seks oralny, bo ten przenosi HPV.

Litości!

Jak Angelina ogłosiła światu, że zdecydowała się pozbawić swojego atrybutu kobiecości… Kobieta, która cała jej pozycja zawodowa, społeczna, ekonomiczna właśnie opierała się o piersi mówi, że kazała je sobie usunąć, to jest to bardzo ważny przekaz medialny dla milionów kobiet.

Brat Pitt, jako facet, który mówi: z naturalnymi piersiami, czy bez i tak jesteś dla mnie piękna – to kolejne wzmocnienie, aby kobiety podejmowały racjonalne dla swojego zdrowia decyzje.

W tych wystąpieniach medialnych nie widzę tylko zgrywy celebrytów, ale też sens społeczny.

Wystąpienia pana Kirka nie rozumiem. Jakieś nawrócenie religijne?

Odstawmy go na bok.

To forum jest przecież nie o religii.

Mnie zastanowiło, dlaczego nie szczepi się chłopców?

Przecież, aby przerwać łańcuch epidemiologiczny nie można szczepić tylko te osoby, u których zakażenie wywoła chorobę z największym prawdopodobieństwem.

Trzeba szczepić też NOSICIELI!

Kobiety nie zarażają się z powietrza lub między sobą.

Zaszczepienie chłopców zmniejszyłoby ilość nosicieli HPV, co zmniejszyłoby ryzyko zakażenia w przyszłości kobiet, które nie zostały zaszczepione. Przy okazji facetów chroniłoby też przed rakiem gardła i krtani, a także prącia.

Ja rozumiem, że Big Pharma kładzie nacisk na prewencję raka szyjki macicy. Bo częsty, bo medialny. Dlaczego jednak nikt nie promuje szczepienia chłopców?.

Big Pharma, aby promować wskazanie do stosowania u chłopców musiałaby takie wskazanie zarejestrować. Aby zarejestrować, tu musiałaby wykazać, że spada zapadalność u mężczyzn

na raka noso-gardzieli. Ponieważ są to raki w sumie rzadkie, a przede wszystkim: trzeba by było szczepić nastolatki, a obserwować facetów do 40-tki 50-tki, więc nikt kasy nie wyłoży. W badanie kliniczne, które będzie trwało 30 lat, dotyczyło rzadszych nowotworów i udowodni jedynie PREWENCJĘ – zmniejszenie ryzyka. To jest misja, ekonomicznie, samobójcza.

„Państwowe” instytucje nie będą propagować. To mnie nie dziwi. Masowe szczepienia wszystkich dzieci w czasie, gdy Big Pharma w okresie obowiązywania patentu nastawiona jest na maksymalizację ceny, pożarłaby pewnie każdy budżet ochrony zdrowia.

Nawet dla dziewczynek nie są to szczepienia obowiązkowe, więc nie są refundowane.

Dlaczego jednak nie dobijają się środowiska feministyczne o rozpropagowywanie szczepień wśród chłopców?

Za pełną cenę!

Kobiety są przecież zarażane przez mężczyzn.

Mnie się w tym miejscu kojarzy analogia: kobieta ma być odpowiedzialna, aby nie zajść w ciążę – kobieta ma być odpowiedzialna, aby „nie zarazić się” rakiem szyjki macicy.

W tym drugim przypadku sytuacja mogłaby być typu: win – win.

Zaszczepiony facet miałby mniejsze szanse na raka krtani – na przykład.

1000PLN za cykl szczepień?!

Chętnie cofnąłbym czas i wydał te pieniądze. Tylko dla własnego egoistycznego celu: aby mieć mniej powodów do zmartwień.

Niestety byłem dzieckiem, a szczepionka wtedy nie była dostępna.