Życie musi powstać …. przypadkowo !

pomruk napisał:

> Ależ „na wskutek” może też oznaczać „przez przypadek” jeśli tylko spoglądamy n

> a rzecz inaczej. Świat jest nieustannym chaosem a „ruletką” jest wszystko: na

> odpowiednio drobnym poziomie, obserwując pojedynczą cząsteczkę,….

> Problem pojawia się znowu przy komplikacji układów zależnych mocno od ogromnej

> ilości parametrów, przekształcając je w chaos i powodując „efekty motyla”. Podł

> oże wszystkich zjawisk stale ma charakter „ruletki”, dostrzegasz jednak porządek

> całości i w układach chaotycznych. Pytanie, które miałoby sens -jak skromnie

> sądzę – powinno brzmieć – w którym momencie biogenezy teoria chaosu zaczęłaby o

> dgrywać decydującą rolę. Obawiam się, że w bardzo wczesnym, biorąc pod uwagę, ż

> e nawet proste oscylujące reakcje chemiczne mają chaotyczny charakter. Zapewne

> więc i kształt wczesnych organizmów nie był zapisany w „matrycy”.

Nie od rzeczy będzie uzupełnić ten mechanizm o to „prawo”, które dostrzegamy w całości chaosu, a które porządkuje dynamikę zmian w niektórych systemach chaotycznych.

Otóż w pewnych systemach chemicznych te zmiany są ukierunkowane. Kierunkiem jest fakt, ze struktury o wielkiej złożoności, zdolne do powielania samych siebie wykazują większą trwałość, niż niż wielkie agregaty cząstek nie posiadających tej cechy. Te złożone struktury prebiologiczne mogą powstać w środowisku, w którym występują już cząstki o specyficznym charakterze (np. aminokwasy)

Prawdopodobieństwo powstania życia z chaosu przez przypadkowe reakcje chemiczne jest prawdopodobnie bliskie „0”. Jednakże powstawanie aminokwasów (lub podobnych cząstek) z chaosu ma skończone prawdopodobieństwo przez co jest realne. Podobnie powstawanie jeszcze bardziej złożonych struktur, których samoistne powstanie z chaosu prostych związków jest nieprawdopodobne, staje sie prawdopodobne, jeśli zachodzi w aminokwasowej zupie.

Wymaga to występowania nisz trwałości na skali złożoności, o których wielokrotnie pisałam, a przypomniałam np. tutaj.

Kierunek nadaje wiec najpierw termodynamika, a potem ewolucja.