Re: "Przekaziory" w akcji ;-)

O, właśnie! Takie artykuły mogą być punktem wyjścia do dyskusji 🙂 Żaden z nich nie krzyczy jednak „rak ostatecznie pokonany!!!”. Niestety, opisują raczej podniecenie opinii publicznej nie zaś podniecenie onkologów… Podniecenie, którego rezultatem było zażywanie przez zrozpaczonych na własne ryzyko substancji wytworzonej nie przez firmy farmaceutyczne – rzecz jak najbardziej niewłaściwa.

I można tam między innymi przeczytać – odkrywca skarży się nie tylko na brak zainteresowania „Big Pharma” ale również wyraźny brak zainteresowania ze strony instytucji rządowych, wydających pieniądze publiczne. Wygląda na to, że ten brak zainteresowania utrzymuje się (artykuły są z lat 2007 i 2010). Czemu? Nie potrafię odpowiedzieć, najwyraźniej lek jest jednak mało obiecujący. W nielicznych badaniach przeprowadzonych przez innych badaczy stwierdzono np. jego neurotoksyczność a także… przyspieszanie tempa wzrostu niektórych rodzajów nowotworów (!).

Za to wystukując w Google „DCA” możemy stwierdzić, że lek na dobre zagościł w świadomości niektórych jako „niedoceniany lek na raka”. Tak jak kiedyś preparat torfowy prof. Tołpy a potem baaardzo wiele innych preparatów… Pamiętam ogromne pomstowanie na to, ze „nikt nie interesuje się preparatem torfowym”. Ktoś się w rzeczywistości zainteresował, włożył pieniądze i… moda odwróciła się w kierunku innych „niezwykłych preparatów”.