Re: Szukanie dziur

Puchalski (?) napisał przepiękne książki przyrodnicze.

W jednej z nich opisał, jak krzyżak plecie tą swoją najpiękniejszą sieć. Krok po kroku.

I on opisał jak pająka wywabić z kryjówki. To też powiedział, że krzyżak na środku pajęczyny to rzadkość, bo bezpieczniej jest schować się gdzieś pod liściem.

On też zwrócił uwagę, że pająk musi rozróżniać, czy na pajęczynę pada deszcz, czy liść się przylepił i drga na wietrze…

Po przeczytaniu tego…

Miałem swojego pajączka na szczebelkach barierki balkonu.

Lubiłem się z nim drażnić, gdy poznałem kod drgań pajęczyny.

Lubiłem patrzeć gdy rzucał się na mój patyczek, którym imitowałem owada zaplątanego w sieci.

Wyimitownie takiego owada wcale nie jest takie proste.

Puchalski pisał coś takiego: pająki muszą rozpoznawać krople deszczu uderzające w ich sieć, a

nawet liść, który przylepił się do sieci i drga na wietrze.

Testowałem to wszystko na „moim” pajączku – rozpoznawał to doskonale. Siedział w swojej kryjówce cicho, jak mysz pod miotłą – jak pająk pod fragmentem liścia.

Aż się nauczyłem, że pająk potrzebuje, chyba, dwóch rodzajów drgań. Nie powiem jakich, bo mogę zmyślać. Przecież to było w moim dzieciństwie. Przy pierwszym rodzaju wychodził z kryjówki i „nasłuchiwał” drgań.

Co się działo potem nie powiem, bo nie pamiętam, więc mogę zmyślać.

Pamiętam, że II fazie drgań rzucał się (albo tylko raz) – ze swoimi nogogłaszczkami, szczękoczułkami – już nie pamiętam, co one tam mają – na mój umiejętnie drgający patyczek.