Re: Czy rodzice są powodem "modułu religijnego"?

andrew.wader napisał: > Spostrzeżenie asteroidy2 jest ciekawe.. Czasami mam wrazenie, ze jestes szefem projektu, ktorego sponsorem jest Asteroida2, a ja jestem Twoim doktorantem. Jemu wiec zawsze kadzisz, a ode mnie oczekujesz rozwiazania problemu, ktory potem opublikujesz w chwale zaslug naukowych ktore splyna na Ciebie. Spostrzezenie Asteroidy2 jest trywialne a nie ciekawe, no i oczywiscie bledne. Gdyby juz zastanawiac sie nad przyczyna istnienia tego „modulu religijnego”, to nalezaloby go szukac w emocjonalnosci danej osobowosci ludzkiej. Sa to osbowosci ezoteryczne i znacznie czesciej spotykane wsrod kobiet. „Modul” ten jest to zwyczajna cecha ludzkiej osobowosci, a nie jakies „urzadzenie” do kontaktow z pozaziemska cywilizacja. W Ameryce rzadzi pieniadz, a wiec jak ktos (np. taki Wilkinson) wyda taka ksiazke to ma z tego kase, a poniewaz facet nie potrafi uprawiac prawdziwej nauki i sie w niej nie liczy, zarabia na zycie jak moze. Nie ma to jednak nic wspolnego z nauka, podobnie jak ksiazki Tiplera i innych odkrywcow tajemnego swiata. Czytaj dalej ...

Re: God as an alien – Paul Davies, David Wi

> Nie sadze aby trudno bylo przerobic te „nauke” na taka, aby dotyczyla wszystkich religii. Nie tylko trudno, ale jest to praktycznie niemożliwe. A to z tego powodu, że nie istnieje obiektywna definicja tego co jeszcze jest religią. Przykładowo, których z tych ludzi byś nią objął? en.wikipedia.org/wiki/List_of_people_claimed_to_be_Jesus Niektórzy z nich zapoczatkowali religie które istnieją do dzisiaj, jak Bahaizm czy Ruch Rastafari, więc chyba należałoby ich uwzględnić. Ale co z resztą? Czy kryterium będzie ilość wyznawców, czy może załapią się wszyscy, łącznie z tymi którzy byli zwykłymi wariatami? Czytaj dalej ...

Re: Einstein się potwierdza

nikodem123 napisał: > Wszystko się zgada, tylko z prawdziwych informacji wyciągane są błędne wnioski. > Fale elektromagnetyczne nie nazywają się tak, lecz dlatego, że nie występują iz > olowane fale magnetyczne i izolowane fale elektryczne. > Zaczniesz machać naładowaną pałeczką ebonitową, aby powstały fale elektryczne. > to z mety pojawi się komponenta magnetyczna. Dobrze, ze dales przyklad machania paleczka ebonitowa bo jak jeden za duzo machal swoja paleczka to sie potem zenic musial:) Ale ad rem. Otoz Twoje machanie naladowana elektrycznie paleczka rowniez tworzy fale EM. Ale oszacujmy chociaz jej dlugosc. Masz paleczke metrowa i machasz nia nad glowa tam i z powrotem z czestotliowscia powiedzmy 1 Hz. Wtedy utworzy sie fala EM o dlugosci rownej predkosci przez czestotliwosc czyli 300 000 km. Obecnosc takiej fali nie bedzie mozliwa do zauwazenia. Problemy wystepuja juz dla fal o dlugosci rzedu nastu- kilometrow a tu beda setki tysiecy. Ladunek zgromadzony na Twojej paleczce bedzie caly czas nienaruszony; swa energie fala wezmie z oporu jaki bedzie stawiac ta paleczka. Kazdy ruch ladunku powoduje powstawanie pola magnetycznego utrudniajacego ruch (zasada przekory lub regula Lenca). Chyba nie uwazasz, ze fala Em to strumien elektronow jak to blednie interpretowal Tesla. > Chociaż żadnej zmiany energii pola elektr Czytaj dalej ...

Re: rzucę interpretacją

podobno jednak obraz na ekranie powstaje punkt po punkcie. a tak z innej beczki, górale też mają swoją wersję kocura Schrogingera i superpozycji : ” bedzie pogoda, chyba żeby lało”. gdyby odstawić na chwilę kwantową i włączyć zdrowy rozsądek ( czyli nic nie może istnieć w dwóch miejscach na raz), to te dwie szczeliny z elektronem, neutronem a nawet fulerenem byłyby idealnym dowodem na istnienie eteru, czyli medium, w którym jesteśmy zanurzeni jak w wodzie, którego cząstki są tak małe, że na razie ich nie widzimy. cząstka widocznej materii przemieszczając się , wytwarza w eterze falę, która na szczelinach interferuje i daje niewidoczny dla nas obraz na ekranie. analogicznie jak w wodzie, cząstka musi podązać po tych zagęszczeniach i rozrzedzeniach eteru więc tworzy obraz prążków. Czytaj dalej ...

Re: Niewzruszone elementy wiedzy

alsor napisał wcześniej że : [„Ludzie mają bardzo małą, wąziutką, zdolność percepcji rzeczywistości, więc wybierają najprostsze metody, sposoby; niekiedy przesadnie proste. no ale doraźnie to wystarcza – przyjdzie pora to sobie rozszerzą… albo też nie będzie takiej potrzeby, bo być może jesteśmy zwyczajnie za głupi jako cywilizacja – gatunek: zbyt prymitywna forma i mamy teraz swoje apogeum, ale zaraz cofniemy się znowu, bo pewnie tak już było nie raz… —- No, a model BB jest już zwyczajne błędy. W zasadzie ekspansja jest tu również uproszczeniem, ale takim przesadnym – karkołomnym, i z wieloma ubocznymi konsekwencjami, które próbowali niby potwierdzić – odkryć, jak np. tło kosmiczne, i ewolucja galaktyk… no ale bezskutecznie… zupełna katastrofa, totalny knot. No, a że to dziedzina rozległa i szeroka, więc studentów można długo zwodzić, i produkować kolejne pokolenia rasowych pseudonaukowców. To może tak trwać i setki lat. …”] Twoje przekonanie, że współczesna kosmologia to zbiór osobistych wyobrażeń poszczególnych autorów tzw. teorii jest przekonywujące w świetle, np. takich newsów jak np. ten który znalazłem dzisiaj przez przypadek (pracując nad czym innym) pod .: nt.interia.pl/raport-kosmos/astronomia/news-nasz-wszechswia Czytaj dalej ...

Re: Inerpretacja mechaniki kwantowej.

Interpretacje tym się różnią od teorii fizycznych, że nie da się ich zweryfikować. Więc mówienie która jest „prawdziwa” a która „nieprawdziwa” jest mniej więcej tak samo sensowne jak to mówienie która interpretacja wiersza jest prawdziwa albo nieprawdziwa. To są tylko interpretacje. Możemy co najwyżej mówić która jest ładniejsza albo bardziej przekonująca. Ja nie widzę żadnego problemu, bo wydaje mi się że nie ma potrzeby wprowadzać żadnych interpretacji mechaniki kwantowej. Te interpretacje to próba wyrażenia reguł mechaniki kwantowej w terminach naszego intuicyjnego, makroskopowego języka. A to jest droga do nikąd. Trochę tak jakby zobaczyć dziobaka i próbować to „zinterpretować” w terminach ptaków, ssaków i jadowitych węży, w zależności od tego jaką akurat cechę przejawia. Zamiast próbować na siłę zinterpretować coś nieintuicyjnego, lepiej jest poszerzyć swój zasób pojęć, tak żeby można było opisać to coś bez naciągania. Czytaj dalej ...

Re: … i rozwiązanie paradoksu Racjonalistów

asteroida2 napisał: > Nic takiego nie mówią. To ateiści mówią, że Boga nie ma. Jednak przyparci do muru tym, że jednak powinni podać dowód, podają definicję ateizmu jako tylko brak wiary w to, że Bóg istnieje. > Racjonaliści mówią tylko, że istnieją lepsze metody poznawania świata niż opier > anie się na presji grupy albo na tym do czego „masz głębokie przekonanie że jes > t prawdą”. Tylko mówią? A może jednak mają sami głębokie przekonanie w to co mówią? Wtedy to by było iż mają głębokie przekonanie iż istnieją lepsze metody poznawania świata niż opieranie się na tym, do czego masz głębokie przekonanie, że jest prawda. Czy to nie jest wtedy przykład głębokiego przekonania iż jest to prawda? > Racjonalizm mówi tyle: Skoro na świecie istnieją tysiące religii i są one prawi > e całkowicie zlokalizowane geograficznie (tzn. ludzie zwykle wierzą w to, w co > wierzą ludzie mieszkający wokół nich), to dowodzi że religia nie ma żadnych nad > naturalnych podstaw, ale wynika z jakichś interakcji społecznych. Prawie robi wielką różnicę, ale nawet pomijając ten detal, tzn., że istnieją religie obejmujące cały glob, to nijak nie wynika z tego iż ludzie przeważnie wierzą w to co mieszkający wokół nich, że to musi być to fałsz. To jest po prostu zł Czytaj dalej ...

Re: paradoks Racjonalistów

prawdziwy.tebe napisał: >Skoro racjonaliści twierdzą, że racjonalnym jest, że Boga nie ma, to znaczy, że >muszą mieć dowód, skoro nazywaja się racjonalistami. Co to znaczy miec dowod? Pytanie o istnienie boga nie nalezy do nauki lecz filozofii, a tam jest wiele „dowodow” na jego istnienie jak i nie istnienie. Racjonalisci ktorych masz na mysli zaprzeczaja istnieniu boga religijnego. Czy istnieje bog ktory nie jest religijny? Jak myslisz? Zgodnie z definicja religii „Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).” ja nie potrafie sobie takiego boga wyobrazic. Poza tym postawa racjonalna to taka, ktora nie wymaga dowodu ze czegos nie ma, ale ze cos jest. Zgodnie z ta zasada jak i wieloscia bogow religijnych zaprzeczenie istnienia boga czyli ateizm jest chyba racjonalne? Czytaj dalej ...

Geometria a swiat

Geometria to chyba jedyna dziedzina matematyki, ktora pasuje do rzeczywistosci jak zadna inna. Wiadomo, ze nia nie jest, bo jak twor abstrakcyjny moze byc rzeczywisty? ale opisuje ja najlepiej. Ty, Alsor najlepiej o tym wiesz, wiec wyjasnij czlowiekowi ktory zalozyl ten watek swoj punkt widzenia a wszyscy chetnie poczytaja. Zapomnij o moderatorach i tych co pisza ksiazkowo. Sprobuj pisac tylko o geometrii i Wszechswiecie bez zbednych komentarzy. Czytaj dalej ...

Re: Próba uściślenia pytania

W takim razie, spróbuję uściślić moje pytanie. Otóż jeśli mówimy o jakimś wydzielonym obiekcie to ma on zawsze „jakiś nadany kształt”. Możemy rozpatrzeć jabłko lub naszą planetę. W obydwóch przypadkach ich „topologia” to kula trójwymiarowa. Żadne procesy odbywające się wewnątrz tych obiektów nie są w stanie zmienić „przyjętej” geometrii. Co do całości Wszechświata, często proponuje się, że takim kształtem jest czterowymiarowa kula. W tym wyobrażeniu (modelu) przestrzeń trójwymiarowa jest jej powierzchnią, a jej promień to wymiar czasu. Oczywiście nie jest dowiedzione, że tak rzeczywiście jest. Jeśli Wszechświat byłby nieskończony tak jak chciał tego sir Fred Hoyle (przedtem Giordano Bruno) to byłby kłopot z określeniem topologii.. Niektóre możliwe topologie jak np. torus nadawałyby się bardziej jako podstawa Wszechświata cyklicznie odtwarzającego się. Rzeczywistość może być nawet tak skomplikowana, że właściwym modelem, być może – mogłaby być butelka Kleina pl.wikipedia.org/wiki/Butelka_Kleina Niektóre kształty mogą wymuszać procesy fizyczne. Być może to, że przestrzeń ekspanduje (a ekspansja przyspiesza ) wynika z rzeczywistego kształtu czasoprzestrzeni. Wtedy hipoteza istnienia ciemnej energii nie byłaby potrzebna. Nie jestem kosmologiem ani f Czytaj dalej ...

Re: normalnej energii

alsor napisał: > > Natomiast grawitacja maleje duzo wolniej, wg innej funkcji, ktorej formy > prakt > > ycznie tez jeszcze dokladnie nie znamy. > Niekoniecznie. > Gęstość energii grawitacyjnej dookoła masy maleje tak: 1/r^4. > To zależy od kwadratu g, które jest równe jak wiemy GM/r^2. > No, ale tej gęstości nie możemy obliczać wprost z samego g Słońca, > ponieważ w pobliżu mamy trochę, tak jakby… nieco większego – tak z trylion ra > zy, hihi! Kurde jestem pod wrazeniem. Przeczytales teorie Einsteina te ogolniejsza oczywiscie! Ja tez kiedys czytalem i nawet wiem to co pisza w wikipedii cytuje: Równania Einsteina mają otwarty charakter w tym sensie, że geometria przestrzeni zależy od gęstości energii w rozpatrywanych obszarach, zaś ilość materii i jej przestrzenny rozkład (a więc i gęstość energii) zależy od geometrii. Nie pozwalają one traktować żadnej z tych wielkości jako bardziej podstawowej, co sprawia, że uzyskiwanie rozwiązań tych równań nie jest trywialne i zwykle możliwe jest jedynie dla wyjątkowo symetrycznych konfiguracji, jak rozwiązanie Schwarzschilda z symetrią kulistą i bez materii. Czyli Einstein stawia Was Realtywistow w glupiej sytuacji; wiecie jak to sie robi tyle, ze sami nie potraficie… niczego konkretnego czy uzytecznego z t Czytaj dalej ...

Re: chwilowo nie potrzeba

> No i teraz cały problem sprowadza się do synchronizacji tych zegarów, > czyli ustawienia obu tak samo: t1 = t2. a jak zsynchronicujemy te zegary i oddalimy w przeciwnych kierunkach ? bedą pokazywać ten sam czas? bo jeśli nie ( z powodu ruchu ziemi ) to eksperyment trzeba by wynieść w głęboki kosmos 1)synchronizacja zegarów w latarni 2) oddalenie zegarów w przeciwnych kierunkach na odległość X zegar A<————-latarnia————–>B zegar 3)zapalanie latarni i rejestracja czasów dotarcia do zegarów 4) powtarzanie pkt. 2 i 3 w różnych kierunkach ( przy wykorzystaniu ruchów ziemi a w razie konieczności w kosmosie to trzeba by nadawać prękość ) ale poziomo by uniknąć wpływu grawitacji ( w kosmosie bez znaczenia) . na wszelki wypadek zapisujmy nie tylko róznice czasu w pomiarach na 2 zegarach ale i i wzajemny stosunek tych róznic ( może sie na coś nada ) 6) analiza zgromadzonego materiału 7) może nobel ;) > To się nazywa: konwencja, uzgodnienie; > na tym polega standaryzacja metod i teorii naukowych. no i ta konwencja jest często chyba podstawą do snucia dyrdymałów dla mniej zorientowanych , co i może sam uczynił powyżej ;) Czytaj dalej ...