Re: klimatolodzy to tylko sprzedajne wizerunki

To prawda. Trwa kampania. Przemysł paliwowy jest wart 10 bilionów dolarów rocznie i każde inwestycje w alternatywne źródła energii to pieniądze zabrane temu przemysłowi. Dlatego cały czas prowadzone są kampanie dyskredytujące naukowców i robiące z nich pośmiewisko. A ludzie się na to nabierają, bo ludzi łatwo przekonać że skoro oni o czymś nie wiedzą, to znaczy że czegoś nie ma. W każdej innej dziedzinie nauki ilość przytłaczających dowodów za jakąś tezą dawno już zamknęłaby dyskusję. W kwestii globalnego ocieplenia spora część społeczeństwa wciąż uważa stanowisko nauki za oszustwo. www.theguardian.com/environment/2013/feb/14/donors-trust-funding-climate-denial-networks Czytaj dalej ...

Re: rzucę interpretacją

> wg. zasady Huygensa, za szczeliną powinno być czoło fali, którego każdy punkt > jest źródłem nowej fali kulistej. gdzie te elementy występują w przypadku > elektronu i co się z nim dzieje zaraz za przesłoną ? Z cząstkami jest tak samo, ale trochę inaczej: decydujące są fale tego medium, czyli elektromagnetyczne – tradycyjnie, a w przypadku cząstek te fale nazwano falami materii, czyli de Broglie’a. Najlepiej to widać w fizyce atomu, i w modelu Sommerfelda, albo Diraca, który jest równoważny, tylko bardziej taki sztuczny. Po prostu fala ma energię, która jest absorbowana na ekranie, i w konkretnych miejscach – tych maksimach, no, a my potem wmawiamy sobie, że tam jakieś cząstki padały. Atomizm, te cząstki, to taki prosty, naiwny i intuicyjny model, więc mocno zakorzenił się w fizyce. Ludzie mają bardzo niską zdolność percepcji – oni nawet nie wiedzą dlaczego światło biega po tych akurat najkrótszych drogach, które sobie wyliczają z trajektorii cząstek… błehehe! Czytaj dalej ...

o nic nie pytałeś

Walisz standardowe argumenty BB przeciw jakieś steady state z lat 60-tych, i też z sufitu, bo wtedy nie było jeszcze w zasadzie żadnych sensownych obserwacji. Ja znam tylko rzeczywiste i bieżące różne testy, i tam jest pełna zgodność z kompletem testów kosmologicznych; Jest tam kilka przesunięć, np. ta najczęściej rysowana prosta na wykresach: zeta w funkcji dystansu, znaczy: z ~ exp(r), i na logarytmicznej skali, jest przesunięta, czyli BB ma nawet tu jakiś tajny bias! A te małe galaktyki w głębokim polu – HUDF muszą być małe w teleskopach, bo to jest z 30-50 mld lat stąd: przesunięcie z rośnie wykładniczo z dystansem. W BB odległe miały być wielkie – widzielibyśmy rozmiary z chwili emisji, czyli one byłby bliziutko – tuż obok… i gdzie chciałbyś to tu pomieścić – wiesz chociaż ile tego tam jest? Tam są całe grupy, gromady galaktyk, złożone, wielkie struktury, i stare jak świat. No, nie ma mowy o globalnej ekspansji, zapomnij o tych pierdołach nieuków, którym się wydaje że przeskoczyli wszystkich filozofów z całej przestrzeni dziejów – oni tworzą światy z niczego, błehehe! Czytaj dalej ...

Test na wiedzę: Uluru :-)

> Maks nie zdaje sobie sprawy, że wiedza i zdolności intelektualne ludzi tzw. pie > rwotnych, tak jak dzisiejszych Aborygenów musiały być nie mniejsze niż współczesnych ludzi. To sprobuj Aborygena przepchnac przez UW,PW lub SGH,ze o Harvardzie nie wspomne. Jesli inteligencja to umiejetnosc przystosowania sie,to sprobuj Aborygena przepchac przez jakakolwiek podstawowke,wtedy sie dowiesz ze ich inteligencja jest ciut tylko wieksza niz zwierzat na ktore oni poluja. Maksiurku, to porzuć absolwenta tego Harvardu, np. wydziału prawa, niedaleko Uluru. I niech przez miesiąc wykazuje się wyższością swojej wiedzy nad wiedzą aborygenów – jak przeżyć. Wtedy porozmawiamy. Zobaczymy, czy jego wiedza jest większa od jaszczurek, które będzie próbować złapać :) Czytaj dalej ...

Re: Moje zdanie -> nie w tym problem

majka_monacka napisała: > Po prostu są konserwatywni. Wiedzialem ze o mnie zahaczysz. > I to jest prawidłowo i dobrze z punktu widzenia całej popul > acji, bo może ona testować nowości, nie narażając całej populacji na tragiczne > skutki. A kto zginie lub przeżyje nie ma przecież najmniejszego znaczenia… Jak zwykle nie stawiasz sprawy na ostrzu noza,bo to nie dosc ze ma bardzo duze znaczenie,ale rowniez jest do przewidzenia i mozesz mnie wierzyc bo ja mam zmysl jak cabbie. Mozesz powiedziec,kto z tego filmu zginie pierwszy a kto ostatni? www.youtube.com/watch?v=wR_lv46kGPQ Wiem ,ze bedzie ciezko to wam ogladac,bo oni nie maja typowego english or southern drawl,za to jezyk jest very condense. > To dotyczy populacji wszelkich istot żywych ulegających ewolucji. Jednym z impu > lsów działania jest instynkt ciekawości i jego wpływ na świadomość, jeśli ewolu > cja osiągnie już ten poziom. Ktora z postaci uznasz za najbardziej swiadoma i ciekawa po pierwszych 20 minutach filmu? Czytaj dalej ...

głupoty

Na tym horyzoncie jest, znaczy byłoby, 100% dylatacji, czyli stop wszelkim procesom na amen i nieodwracalny – to jest śmierć idealna, doskonała! Tu ta zasada względności (wersja uogólniona) pozwala na bujanie w obłokach. Taka zasada (raczej jej interpretacje) to czysty nonsens – wrota do domu wariatów. en.wikipedia.org/wiki/Principle_of_relativity W matmie była i jest podobna zasada – arbitralność układu współrzędnych, albo i lepiej: języka – reprezentacji, itd. Na tym zbudowano STW a potem resztę… no ale to nie tak, nie o to chodzi… ta ‚zasada’ mówi nam tylko tyle, że fakty – rzeczywistość nie zależy o teorii. Jeśli ktoś z takiej zasady chce wyciągać jakiekolwiek wnioski, albo co gorsza – budować na tym teorie, no to jest kompletnym ciemniakiem w tych sprawach! Taka zasada nie zawiera żadnej informacji o faktach, o stanie faktycznym – rzeczywistość… czymkolwiek miałoby to być! Ona sama o tym mówi: nie za le ży od fo rm al iz ac ji… ani żadnej rzeczy która jego jest, tak baranki… Ci którzy wypisują te bzdury w podręcznikach o GR to ignoranci najgorszej kategorii! Dlaczego aż tak? No, bo oni nie potrafią jeszcze nawet myśleć, czyli operować abstrakcyjnymi pojęciami. Oni biorą wszystko jak leci literalnie – dosłownie, dokładnie. Liczba, Czytaj dalej ...

Re: Katedry…

Możesz zastąpić „społeczeństwo” słowem „sterowane do pewnego stopnia ale pewnych granicach społeczeństwo” :) Mówiłem jednym tchem o poparciu społecznym i politycznym, zauważ, dostrzegam wiec rolę inżynierii społecznej :) W przypadku programu Apollo we wczesnej fazie nie była ona tak bardzo wymagana – nastrój opinii i bez tego był entuzjastyczny, duma Ameryki była bowiem naruszona i bez specjalnego podbijania bębenka. W tej wczesnej fazie zdarzył się taki moment, w którym administracja Johnsona zwróciła się do Kongresu o dodatkowe dofinansowanie NASA, ten zaś… uchwalił sumy wyraźnie przewyższające żądania, przy silnym poparciu wyborców. Zaledwie kilka lat później administracja miała ogromne trudności z finansowaniem programu – entuzjazm wyparował. Nie, jednak uprę się, że nie wszystko da się przeprowadzić, przynajmniej nie z jednakową łatwością. Z czego nie wynika, że to „swobodny głos ludu” doprowadza do finansowania wielkich przedsięwzięć naukowych :) Dopóki jednak takie przedsięwzięcia nie są ściśle związane z przetrwaniem establishmentu politycznego, opory czy poparcie będą miały tu znaczącą role, śmiem twierdzić że nawet nie całkiem uświadamianą sobie przez decydentów. Uważam bowiem, że w większości przypadków, do pewnego stopnia, bezrefleksy Czytaj dalej ...

Wyjasnienie

Nie chcialbym Andrew abys mnie zle zrozumial. Staram sie zrozumiec Twoje stanowisko wobec tych problemow,bo nie sa one mi obojetne.Jednak do nauki podchodze chyba troche inaczej i nie zdziwilbym sie gdyby ktos zarzucil mi fideizm.Uwazam,ze jak sie cos robi to trzeba to robic z pasja czyli tylko to i nic wiecej.Oczywiscie nie zawsze siedziec po uszy w dogmatach wiary ani nie zawsze kleczec przed naukowymi teoriami. Po prostu jak sie bawic to sie bawic a nie w trakcie zabawy myslec o pracy.Umysl czlowieka potrzebuje takiego plodozmianu,a proporcje sa w nim indywidualna cecha. Caly czas podejmuje proby zrozumienia Twojego toku rozumowania. Czy Tobie chodzi o to,ze te objawienia sa spowodowane obca cywilizacja i nalezy je badac naukowo,czy tez ze sa one wynikiem dzialania sil nadprzyrodzonych czyli Boga? A moze,Ty uwazasz,ze Bog katolicki czy tez w ogole te rozne prawdy wiary katolickiej sa wplatane w problem obcej cywilizacji.Wtedy Chrystus,Matka Boska i te Our Ladies sa lancuchem kolejnych prob ingerencji owej cywilizacji? Dlatego uwazasz,ze naukowe badania roznych cudow jak np.Wniebowziecia sa nie tylko mozliwe ale i celowe. Wtedy to nawet wszystko zaczyna miec dla mnie sens.Religia katolicka jest sterowana przez obca cywilizacje.A moze inne religie tez i to przez te sama bo oni sa niesamowicie inteligentni i odgadniecie celow ich projektu jest dla nas bardzo tr Czytaj dalej ...

Re: NASA drepcze w miejscu?

Tak, właśnie o to niezdecydowanie w ostateczności prowadzące donikąd, mi chodziło. Cele wciąż są zmieniane, finansowanie niepewne, w rezultacie nie ma klarownej wizji rozwoju w horyzoncie nie budżetu, tylko np. dekady czy dwóch. I to się zemści. Ale obawiam się, Pomruku, że twoja ocena czasu, kiedy taki impuls się pojawi, może być zbyt optymistyczna. Chińczykom się nie spieszy – oni mają do zagospodarowania Ziemię :) a jeśli już naprawdę zaczną działać, to jednak stawiam na to, że będą chcieli zagospodarować niskie orbity. Mam wrażenie, że przynajmniej część problemu wynika z obaw, że nie da się porwać ludzi misją do jakiejś planetoidy, tak jak nie da się ich porwać misją do L2. Tylko wątpię, czy da się tych samych ludzi porwać wizją powrotu na Księżyc, kiedy miałoby to być tylko – dla Amerykanów – ponowne lądowanie… Czytaj dalej ...

Re: Łączność w paśmie pozaelektromagnetycznym

pomruk napisał: > Jeśli chodzi o „cud Słońca” zauważyłem wtedy, że relacje świadków > bardzo się różnią i nie dają jednorodnego obrazu tego CO właściwie widziano i > czy widziano. Tak czy siak, relacje osób w stanie wielkiej ekscytacji, zwłaszc > za religijnej czy podobnej, są słabym dowodem na zachodzenie nadzwyczajnych zja > wisk. Niestety. W latach 60-tych XX w. pobiegłem z kolegami obejrzec Matkę Boską, która ukazała się w wieżyczce, pod kopułą w kościele przy ul. Świerczewskiego (dzisiejsza Solidarności). Na ulicy przed kościołem kłębił się tłum na przestrzeni kilometra. Nam się udało podejść na odległość ok 200-300 m. Większość ludzi klęczała a wielu leżało na torowiskach. Ruch był wstrzymany. Niewielu miało odwagę wpatrywać się w kopułę. Większość modliła sie głośno z opuszczonymi głowami. Usiłowaliśmy sie dopytać, gdzie mamy się patrzyć, żeby zobaczyc cud. Zostalismy srogo zrugani przez starszych. Tym nie mniej z odłosow i gestów wskazujacych innych ludzi zorientowalismy się, że treba wypatrywać błysków pod kopuła. Ja wpatrywalem się usilnie kilkanascie minut i nic nie widziałem. Pytałem kolegów, czy oni widzą. Kiwali głowami, że na razie nie, ale sie dalej przyglądają.Jakie było moje zdziwienie, kiedy po powrocie na podworko, wszysc Czytaj dalej ...