Re: Zmarła Hiacynta i Franciszek ale Łucja żyła

andrew.wader napisał: > Otoż sądzę, że najistotniejsze zagadki takie jak np.powstanie życia, świadomości , paradoks Fermiego są tak trudne, .. że nie można mieć żadnych zahamowań, jeśli jakieś fakty są w stanie rzucić „nowe światło” na poszczególne zagadnienie. Te zagadki sa za trudne dla nauki,a przynajmniej dla mnie,dlatego nie staram sie ich wyjasniac naukowo tylko filozoficznie lub religijnie. Moj wpis filozoficzny byl reakcja na Twoja koncepcja swiadomosci wszechswiata a religijny jest dla tych zblakanych czytelnikow,ktorzy sa wierzacy i wchodzac na to forum slysza rzeczy ktore moga ich zmartwic. Ja musze myslec o wszystkich i jestem gotow wszystkim przynac racje,bo wiem ze nikt jej nie ma. Jesli chodzi o te objawienia to ja sie tym nie interesowalem i nic nie wiem na ten temat. Nie potrafie juz pisac tak o tym wszystkim jak dawniej. Nie wiem dlaczego nie jest to dla mnie juz pociagajace.Byc moze dlatego,ze bardziej niz wtedy zdaje sobie sprawe z moich ograniczen i bledow. Intuicyjnie tylko wyczuwam,ze te objawienia nie moga byc przedmiotem badan nauki, a co religia z nimi zrobila to nie moja sprawa.Na pewno to,ze ludzie w to wierza nie uczynilo ich zlymi,a jezeli kogos zmienilo na lepsze to spelniaja swa funkcje. Poznanie rzeczywistosci na plaszczyznie naukowej powinno sie odbywac stopniowo,bo nauka jest ciaglym proce Czytaj dalej ...

Re: Łączność w paśmie pozaelektromagnetycznym

Cieszę się, ze taką wagę przykładasz do paradoksu Fermiego. W związku z Twą odpowiedzią nasunęły mi się jednak uwagi krytyczne. Na przykład piszesz, że > Paradoks Fermiego stawia bowiem pod znakiem > zapytania wiele współczesnych teorii i sposobów objaśniania świata [np.powstawa > nie życia przez przypadek – w prosty, chemiczny sposób, zakładanie istnienia r > óżnych form życia (np w oparciu o krzem), skuteczność teorii ewolucji, mizerne > znaczenie fenomenu świadomości, itp. ]. Właściwie co to znaczy „powstanie życia przez przypadek”? Czy przypadkiem mamy nazwać powstanie życia zgodnie z prawami Natury, ale bez asystującej aktywnie Świadomości czy rozumnego Projektanta? To kiepska moim zdaniem definicja „przypadkowości”. Nie nazywamy przecież np. łączenia się atomów w złożone molekuły „przypadkowym”, bo podlegającym „martwym, bezdusznym” prawom! Na dobrą sprawę nie wiemy, na jakim poziomie paradoks Fermiego miałby być rozwiązywany. Na razie doszliśmy do paru konstatacji, które dziesiątki lat temu nie były oczywiste. Wiemy, ze problemem nie jest powstawanie planet – okazały się powszechne w Kosmosie. Równie powszechna i bogata okazała się w Kosmosie chemia węgla – w warunkach zbliżonych do naszych wydaje się jednak n Czytaj dalej ...

Re: Zmarła Hiacynta i Franciszek ale Łucja żyła

Dum10 napisał.: > Moim zdaniem, o ile religijna interpretacja tych objawien jest dozwolona > a nawet moze byc > porzadana jako pozytywna, tak naukowa jest nie do zaakceptowania, bo moze prowadz > ic do powaznych zaburzen spolecznych. Nie chcę się w takiej delikatnej sprawie przekomarzać. Odzywam się jeszcze raz tylko z powodów na metodologię prób zrozumienia śiata.: Otóż odnośnie dzieci z Fatimy to uwzględnij podstawowe fakty .. Zmarły Hiacynta i Franciszek ..a Lucja dożyła późnej starości. Owa Lady nie miała współczucia dla Hiacynty i Franciszka .. albo nie miała możliwości ingerowania.. albo nie miała ochoty aby ingerować.. (mimo, że zadanie tym dzieciom także zleciła). Dlatego mówię że Our Ladies są „zimne” ..”nie ludzkie”.. pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_i_Hiacynta_Marto pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81ucja_dos_Santos Poczytaj może też o ciekawej „nowości”.. dostępnej pod.: niewiarygodne.pl/kat,1031979,title,Oto-czwarta-wizjonerka-objawien-w-Fatimie-O-czym-Kosciol-nie-chce-mowic,wid,15721126,wiadomosc.html Odzywam się jednak, jak wspomniałem aby zaprotestować przeciwko lansowanej przez ciebie metodologii poznawania świata. Kochany dum’ie .. Ty co chwilę uznajesz, że jakiegoś kręgu zagadnień „nie należy tykać” .. bo to nie ładnie, bo to się Czytaj dalej ...

Re: pomiar energii zależy od układu

Tak, podany przez Ciebie przykład jest oczywisty. Tylko w przypadku fotonów pojawia się dla mnie paradoks. Jeśli za kamienie uznać fotony, to nie ma znaczenia, czy biegnę, czy stoję, bo one zawsze będą mnie bombardować z prędkością światła. Czyż nie? Ilość wyrzucanych kamieni – fotonów też się nie zmieni, bo moc lasera nie zależy od prędkości. Oczywiście można by zagmatwać – im wyższa prędkość, tym większa masa i lasera, i baterii, a więc i pewnie jego moc. Jednak nie gmatwajmy. A może trzeba gmatwać? Może wzrost prędkości poprzez wzrost masy lasera generuje więcej fotonów? I zagadka zgubionej energii się rozwiązuje? Ale gdy źródło światła się przybliża to trafiamy do galaktyki darmowych obiadów. Masa lasera wzrasta – wzrasta natężenie emisji fotonów i do tego jeszcze o podwyższonej częstotliwości. Dla mnie jako obserwatora w zależności od tego czy stoję, czy biegnę zmienia się tylko masa kamieni – częstotliwość fotonów. Są wyrzucane „ciężkie”, a przylatują „lekkie”. Co mnie najbardziej gnębi, że kompletnie nie mam problemu, aby dopplera poczuć jak analizuje to na pazie mechaniki fal. Takich zwykłych z grzbietami. Może mój niepotrzebny zgryz bierze się stąd, że nazbyt serio elektrony w modelu korpuskularnym traktuję jako punktowe kulki zabarwione na r Czytaj dalej ...

pomiar energii zależy od układu

nikodem123: > No, jest tu jakiś paradoks. Laser opuszczają fotony wysokoenergetyczne, > docierają niskoenergetyczne. […] > No więc, gdzie podziewa się ta energia? NIe dostrzegam paradoksu. Zmierzona energia zależy oczywiście od układu, w którym ją mierzymy — i to nie ma nic wspólnego z relatywizmem Powiedzmy, że gonisz za pociągiem, jadącym z prędkością v0, a facet z ostatniego wagonu rzuca w Ciebie kamieniami o masie m. Jeśli nadaje im prędkość v1, to każdy Ci przynosi m·v1²/2 energii; a jeśli przestaniesz biec, ale pociąg nadal będzie jechał, to każdy kamień przyniesie Ci tylko m·(v1−v0)²/2 energii. Co się stało z nadmiarem energii? Nic się nie stało, bo nigdy nie było żadnego nadmiaru. Energia to nie jest jakaś ciecz, wypełniająca kamień, której ilość da się określić bezwględnie. Jej pomiar zależy od tego, skąd ją mierzysz. – Stefan Zwalczaj biurokrację! Czytaj dalej ...